Co tam, Panie, w polityce?

Prostactwo, czy barbarzyństwo?

 

 

Prostactwo, czy barbarzyństwo?Najlepsze Blogi

   Kultura wynika z cywilizacji. Mówi się o cywilizacji europejskiej, głęboko zakorzenionej w zamierzchłych, starożytnych cywilizacjach basenu Morza Śródziemnego, której wyznacznikami są stale rozwijające się standardy życia społecznego i która stała się obowiązującym wzorem dla narodów zamieszkujących różne kontynenty.

   W naszej cywilizacji obowiązują normy obejmujące różne dziedziny życia, także życia politycznego.Są one podstawą istnienia i rozwoju tejże cywilizacji, a ich złamanie prowadzi do katastrofy, czego przykładem są obie wojny światowe oraz  nie tak dawny konflikt bałkański w minionym wieku. Również dziś stoimy w obliczu  zagrożenia  cywilizacji konfliktem na skalę światową, a jego źródło znajduje się niedaleko na wschód od centrum Europy.

  Nieznajomość  powszechnie obowiązujących norm życia społecznego określamy zazwyczaj mianem  prymitywizmu albo prostactwa, natomiast ich świadome  lekceważenie i łamanie to już jest chamstwo, a w skali globalnej  - barbarzyństwo.

    / w dalszej części felietonu będą padały dość trywialne , prostackie słowa, za co wszystkich przepraszam, ale ich użycie jest konieczne ze względów politycznych/

     Były gospodarz mojej działki, człowiek prosty, lubiący sobie wypić, ale sumienny w wykonywaniu swojej "władzy", zapytany przeze mnie , co zrobi, jak działkowicze znowu  będą mieli do niego pretensje, odpowiedział prosto: - A ja będę pierdział.

     W tym pierdzeniu jest jednak metoda : wy sobie mówcie, krzyczcie, a ja to i tak olewam, ja to mam w tyle /czytaj: w dupie/, bo ja mam władzę...

    Kiedy patrzę na   relacje Putina i jego przydupasów ze światem cywilizowanym, natychmiast przypominam sobie przytoczonego wyżej gospodarza działek.

   Cywilizowany świat, doświadczony okrutnymi wojnami, pragnie stabilizacji i rozwoju opartego na humanitarnych wartościach mocno zakorzenionych (tego zaprzeczyć się nie da) w religii chrześcijańskiej. Zmaga się ze światowym  terroryzmem wykorzystującym najnowsze zdobycze tejże europejskiej cywilizacji. Putin, który dotąd łasił się i grał swoją komedię wobec  przywódców światowych potęg, umacniał, poprzez wewnętrzny terror i manipulację, swe jedynowładztwo w wielkiej Rosji, dążąc do odbudowy  dawnego SOJUZA. Uśpiony, omamiony cywilizowany świat zachodni przyjmował  dotychczasowe deklaracje pokojowe Putina za dobra monetę, starał się nie dostrzegać jego działań wobec Czeczeni, Abchazji, Gruzji, Naddniestrza. Świat  cywilizowany zapomniał, że ma do czynienia z inteligentnym (tym różni się od mojego gospodarza działek), ambitnym i cynicznym funkcjonariuszem sowieckich  służb specjalnych, któremu wierzyć nie wolno. Dlatego to dziś, gdy świat cywilizowany przebudził się i przejrzał na oczy po "występach zielonych ludzików", aneksji Krymu, zestrzeleniu samolotu pasażerskiego nad Ukrainą , "humanitarnym konwoju", wreszcie po jawnej agresji na usiłującą  uczestniczyć w cywilizowanym świecie Ukrainę, Putin po prostu...pierdzi. Pierdzi, czyli kpi sobie ze świata cywilizowanego. Ma sporo gazu, więc to pierdzenie na razie mu wychodzi i uchodzi bezkarnie, bo z takim bólem ogłoszone sankcje  niewiele jemu i jego przydupasom szkodzą, a poza tym stanowią broń obosieczną.

     Żeby zejść już z tego smrodliwego toku myślenia, pragnę odpowiedzieć na postawione w tytule pytanie. Putin staje się barbarzyńcą , bo ma barbarzyński sposób myślenia, bo ma barbarzyńską przeszłość i barbarzyńską mentalność. Naród, na którego czele stoi barbarzyńca i który barbarzyńskiej oddał się władzy, sam staje się barbarzyński. Obyśmy nie musieli  doświadczyć na naszej skórze tego barbarzyństwa.